wtorek, 2 kwietnia 2019

Czy masz już swój bilet na "Avengers: Koniec gry"?

                                                grafika ze strony geekalerts.com

Do premiery najnowszej odsłony przygód Avengersów zostało 3 tygodnie. A ekscytacja fanów zdaje się ciągle powiększać. Dziś rozpoczęła się sprzedaż biletów na pokazy przedpremierowe i zgadnijcie co - najlepsze miejsca poszły w ciągu kilku godzin. A w IMAXACH podobno nawet w ciągu kilku minut. Każdy spot promocyjny czy plakat są długo i szczegółowo omawiane. Spekulacjom na temat tego, co w filmie zobaczymy nie ma końca. Cała ta sytuacja jest dość niezwykła.


Nie twierdzę, że nie było filmów, na które fani kupowali bilety na długie tygodnie przed premierą. Nie twierdze, że nie był filmów, których treilery były omawiane niemal klatka po klatce. Wręcz przeciwnie, z miejsca mogę wam podać tytuły takich filmów - "Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy" i "Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi". A przecież zdajemy sobie sprawę, że "Star Wars" są popkulturowym fenomenem, który trwa od 40 lat i wychował już kilka pokoleń fanów. I zdaje się, że nawet jeśli filmy MCU nie są dziś zagrożeniem dla "Star Warsów", to za klika kolejnych lat mogą na tyle umocnić swoją pozycję na rynku i w sercach fanów, że będą równie popularne i istotne.


Sama kampania promocyjna "Avengers: Koniec gry" jest przykładem tego, jak solidna marka, którą jest MCU, może sobie pozwolić na reklamowanie swojego produktu (w tym przypadku filmu) najoszczędniej jak się da, jednocześnie wzbudzając w widzach niezwykłe emocje. Bo czego my tak na dobrą sprawę dowiedzieliśmy się ze zwiastunów czy fotosów? Poznaliśmy obsadę i wiemy, że jest dość liczna, choć do tego co było w "Avengers: Wojna bez granic" jej daleko. Nie wiemy, kto z bohaterów dostanie najwięcej czasu ekranowego i, co za tym idzie, najistotniejszy wątek. Ze zwiastunów możemy wnioskować, że akcja będzie się działa w kilku różnych lokacjach. I że chyba będzie jakaś podróż w czasie. Ale tak w sumie to nie wiadomo. Punktem wyjściowym filmu ma być próba odwrócenia przez bohaterów skutków pstryknięcia Thanosa. I to by było na tyle. W sytuacji gdy film ma trwać trzy godziny te informacje są raczej skąpe. A fani i tak się cieszą i czekają. Nic tylko uczyć się reklamy od Marvela.



Ja mój bilet już mam. Idę do kina 24.04 na pokaz przedpremierowy, który będzie mini maratonem trzeciej i czwartej części "Avengers". W tym momencie jest to dla mnie popkulturalne wydarzenie roku. Jeśli wy chcecie złapać jakieś dobre miejsca na premierę "Avengers: Koniec gry" to radzę szybko kupić bilety. Do zobaczenia w kinie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz