Komiksy zaczęłam czytać dlatego, że w bibliotece skończył się "normalne" książki, które mogłabym wypożyczyć. Miałam wtedy jakieś 12 lat. Czytałam w takim tempie, że książki z działu dziecięco-młodzieżowego wręcz paliły mi się w rękach. W bibliotece bywałam praktycznie codziennie. Czytanie było zdecydowanie moją ulubioną formą spędzania wolnego czasu i bardzo szybko pochłaniałam zasoby niewielkiej biblioteki gminnej. Pewnego dnia, przerażona perspektywą wieczoru bez czytadła, sięgnęłam na półeczkę z komiksami.
Nie miałam zbyt wielkiego wyboru - głownie komiksy z Kaczorem Donaldem, trochę "Tytusów, Romków i A'Tomków" oraz "Kajko i Kokoszy". Były też komiksy opowiadające o historii Polski i komiksowe adaptacje powieści młodzieżowych. Ale prawdziwą gratką, która pochłonęła mnie na wiele miesięcy byłą seria o Thorgalu. Przygody Chłopca z Gwiazd, jego ukochanej Arcii, a potem także ich potomstwa mocno rozbudziły moją wyobraźnię. Komiksy były pięknie narysowane, zaś ich fabuła zgrabnie łączyła wątki przygodowe, dramatyczne i fantasy. Czytałam, czytałam i czytałam, niektóre części nawet po kilka razy. I bolałam nad tym, że biblioteka nie ma na stanie wszystkich tomów przygód Thorgala.
Oczywiście nie samym Thorgalem człowiek żyje. Ze sporą przyjemnością czytałam także "Giganty" (pozdro dla kumatych),wszelkie komiksy historyczne i komiksowe adaptacje książek. Do pozostałych serii komiksowych jakoś przekonać się nie mogłam i wszelkich wielbicieli klasyków upraszam o wybaczenie mi mojej ignorancji.
Skończywszy lat 15 "wbiłam skila" który pozwalał mi korzystać w bibliotece z działu dla dorosłych. Cóż to była za radość - setki powieści kryminalnych, thrillerów i książek fantasy nagle znalazło się w moim zasięgu. Dział dziecięco-młodzieżowy, a wraz z nim niewielka pólka z komiksami, odszedł w zapomnienie. Czytanie komiksów się skończyło.
Skaczemy w przyszłość o 15 lat. Około trzech lat temu, już po wsiąknięciu w filmy i seriale superbohaterskie, wpadłam na pomysł żeby zapoznać się z komiksowymi przygodami bohaterów znanych mi choćby z filmów MCU. Trochę to trwało ale w końcu jak pomyślałam, tak zrobiłam.
W księgarni internetowej kupiłam sobie kilka tomów z serii Marvel Now. O Matko Rozmaito! Jakże bolesny był ten powrót, przynajmniej na początku. Próbowałam czytać komiks jak książkę, poświęcając prawie całą swoją uwagę tekstowi, a na rysunki zerkając tylko kątem oka. Frajda z tego średnia, żeby nie powiedzieć - żadna. Przemęczyłam w ten sposób ze 3 tomiki. A potem jakoś się przestawiłam. I komiksy wciągnęły mnie na nowo.
Przyznaje się bez bicia - czytam głównie komiksy superbohaterskie, w większości z Marvela. Jednak nawet na tak pozornie niewielkim podwórku można znaleźć pozycje o bardzo różnym poziomie i różnej tematyce. Popularnego obecnie "Deadpoola" darowałam sobie po sprawdzeniu pierwszego tomu. Serie o X-menach i Strażnikach Galaktyki pisane przez B. M. Bendisa zaczynały się obiecująco ale szybko się stoczyły. "Avengers" od Hickmana utrzymali wysoki poziom od pierwszego do ostatniego zeszytu. Jedyny problem jest taki, że z powodu mnogości wątków i dosłownie dziesiątek postaci trzeba sobie rozrysowywać poszczególne etapy historii, żeby się kompletnie nie pogubić.
Moimi ulubionymi historiami są te skupione na jednej postaci, konsekwentnie pokazujące jej rozwój. "Ms Marvel" opowiadająca o nastolatce pochodzącej z rodziny muzułmańskiej, próbującej pogodzić normalne życie i bycie superbohaterką. "Ant-Man" będący nie tyle historią o superherosie, co raczej historią o ojcu-nieudaczniku, który zrobiłby wszystko dla dobra swojej córki. Psychodeliczny "Moon Knight" w którym na bohater na jednej stronie w okrutny, krwawy sposób rozprawia się z ulicznymi bandytami, a na drugiej rozmawia z przerażającym bogiem Konshu. I mój absolutnie ulubiony "Hawkeye". Serio, jeśli uważacie, że Clint Burton jest nudny i nie wiadomo po co się z Avengers buja, to powinniście przeczytać "Hawkeya" Fractiona i Aji. Śmiech przez łzy gwarantowany. Ale to materiał na inny wpis.
O komiksach będzie więcej. Także o tych nie mainstreamowych. Śledźcie kolejne wpisy żeby nie przegapić Top 5 komiksów superbohaterskich 2018 roku.
Cześć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz