
zdjęcie ze strony naekranie.pl
Czy lubicie filmy animowane? Ja tak. Mimo, że teoretycznie już dawno przekroczyłam wiek, w którym ogląda się "bajki" nadal chętnie chodzę na animacje do kina czy też oglądam je na Netflixie. Jeśli wy czujecie się na to zbyt "dorośli" to zawsze możecie obejrzeć film animowany ze swoim dzieckiem/siostrzenicą/bratankiem lub młodszym rodzeństwem. A ja mam dla was kilka propozycji wartych rozważenia.
"Wyspa psów" jest osadzoną w Japonii opowieścią o chłopcu poszukującym swojego zaginionego psa. Nie należy jej jednak kojarzyć z filmami familijnymi produkcji USA, gdyż jest czymś zupełnie innym. To nie chłopiec jest tutaj głównym bohaterem, a psy zamieszkujące tytułową wyspę. Ogólnie bohaterowie ludzcy są tu nieco zmarginalizowani. Także pod względem realizacyjnym jest to trochę nietypowa propozycja gdyż film został stworzony metodą poklatkową. Jeśli nie kojarzycie czym jest animacja poklatkowa to przypomnijcie sobie w jaki sposób realizowany był "Miś Uszatek" lub "Przygody Misia Coralgola". Ten rodzaj animacji może i wygląda trochę prymitywnie na tle animacji tradycyjnej, a do animacji komputerowej to lepiej w ogóle go nie porównywać. Ma jednak dużo uroku, zwłaszcza gdy jest dobrze zrealizowany, a tak właśnie jest w "Wyspie psów". Film jest piękną opowieścią o przyjaźni i watro go obejrzeć. Zaznaczę tylko, że ta animacja nie jest przeznaczona dla najmłodszego widza. Polecała bym ją dla dzieciaków od 10 roku życia.
"Mała Stopa" to wariacja na temat filmów o poszukiwaniu Yeti. Migo, młody Yeti żyjący w wiosce położonej wysoko w górach, spotyka pewnego dnia "małą stopę". Rzecz w tym, że według starszych wioski "małe stopy" to mit i Migo za fantazjowanie o spotkaniu z nieistniejącą istotą zostaje wyrzucony z wioski. Młody Yeti, chcąc wrócić do domu postanawia, odnaleźć "małą stopę" czyli człowieka i udowodnić, że mówił prawdę. Skutkuje to oczywiście mnóstwem perypetii gdy światy Yeti i ludzi się zderzają. Animacja jest pięknie zrobiona, a ścieżka dźwiękowa od razu wpada w ucho. Zaś sam film niesie za sobą piękne przesłanie afirmacji różnorodności. "Małą Stopę" polecam każdemu od lat 5 do 105.
Produkcją dla każdego jest także moja następna propozycja - "Grinch". Nie wiem jak wy ale ja zielonego stworka Grincha kojarzę z filmu z Jimem Carreyem i nie jest to szczególnie miłe skojarzenie. Na szczęście nowa animacja "Grinch" zaciera przykre wrażanie z poprzedniej wersji i rozlewa dużo ciepła w sercu. Fabuła jest standardowa - złośliwy i samolubny Grnich nie znosi świąt, postanawia więc popsuć Święta Bożego Narodzenia mieszkańcom pobliskiego Ktosiowa. Staje się jednak świąteczny cud i mała Cindy-Lou sprawia, że serce zielonego stworka się odmienia. Animacja jest skierowana głównie do młodszego widza ale osoby troszkę starsze też będą się na niej dobrze bawić. A jej olbrzymią zaletą jest to, że nie ma tam przemyconych żadnych pieprznych czy politycznych żarcików dla dorosłych. Takich filmów też nam potrzeba.
Moja ostatnia propozycja to najlepsza animacja zeszłego roku, przynajmniej według Oskarowego gremium. Przed wami "Spider-Man Uniwersum", jeden z najlepszych filmów superhero zeszłego roku, film dla młodego widza ale też dla całej rodziny. Głównym bohaterem animacji jest Miles Morales, przeciętny nastolatek, który uzyskuje pajęcze moce i wraz z innymi pajęczymi bohaterami musi uratować świat, a raczej światy. W tym filmie gra wszystko - postaci, które bardzo łatwo polubić, klimatyczna muzyka, oryginalny styl wizualny, wciągająca akcja. Widziałam go w kinie kilka razy i chętnie do niego wrócę żeby się pośmiać i popłakać. Jeśli z moich propozycji mielibyście sprawdzić tylko jeden film to wybierzcie ten. Gwarantuję, że będziecie się dobrze bawić.
Przedstawiłam wam moje propozycje więc przygotujcie sobie napoje oraz przekąski i odpalcie animacje, żeby sprawić trochę radości swojemu wewnętrznemu dziecku. Lub waszemu dziecku jeśli takie posiadacie. Dobrej zabawy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz