czwartek, 28 marca 2019

O wyższości kultury wysokiej nad popkulturą

Jesteśmy zewsząd otoczeni przez kulturę, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Piosenki, które słyszymy w radio, seriale w telewizji, książki w witrynie księgarni, pomnik na skwerku w parku, nielegalne graffiti namalowane na podupadłej kamienicy to wszystko wytwory kultury. Gdyż kultura to ogół materialnego i duchowego dorobku społeczeństwa.


Jednak gdy na co dzień używamy słowa "kultura" to mamy na myśli kulturę wysoką. Myślimy o dramatach Szekspira, mazurkach Chopina, obrazach Van Gogha, ewentualnie o jakimś kinie artystycznym, które niewielu ludzi ogląda, a jeszcze mniej je rozumie. Gdy myślimy o filmach z serii "Star Wars", płytach The Who, serialach na Netflixie, powieściach Stephena Kinga to kategoryzujemy je jako rozrywkę, ewentualnie popkulturę. Czyli coś gorszego niż kultura wysoka.


Paradoksalnie ta lekko pogardzana popkultura jest o wiele szerzej dostępna i bardziej przystępna na przeciętnego odbiorcy kultury (bo to w końcu kultura popularna). I nie musi być ona gorsza od kultury wysokiej bo obok wartości czysto rozrywkowych może nieść także wartości edukacyjno-wychowawcze. A największe dzieła dzisiejszej popkultury mogą za 50 czy za 100 lat zostać uznane za kulturę wysoką.


Czy jest więc sens się spierać o lepszość, wyższość "prawdziwej" kultury nad popkulturą? Krzywić się gdy ktoś woli pooglądać seriale w domu zamiast iść do filharmonii lub kiedy ktoś czyta komiksy superbohaterskie zamiast przeczytać "W poszukiwaniu straconego czasu"? Moim zdaniem nie. Niech każdy doświadcza kultury tak jak lubi: jeśli woli filmy od przedstawień teatralnych to niech ogląda filmy, jeśli woli poczytać kryminał zamiast iść na wystawę malarstwa impresjonistycznego niech czyta ten kryminał. 



Jedyne co chce zapostulować to otwartość. Bądźmy otwarci nawet na te gałęzi kultury i na te gatunki jej wytworów, które nie są naszymi ulubionymi. Nawet jeśli wieczór w teatrze nie jest naszą wymarzoną opcją to spróbujmy raz na pól roku wybrać się na jakieś przedstawienie teatralne. Nawet jeśli czytamy na co dzień głownie kryminały to spróbujmy od czasu do czasu sięgnąć po Joyce'a. Nie wstydźmy się potańczyć na weselu do piosenek Sławomira ale wybierzmy się też na koncert Chopinowski. Bo kultura - zarówno ta wysoka, jak i ta popularna - ma nas uczyć, bawić i wychowywać! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz