piątek, 24 maja 2019

Kto czeka na "X-Men: Mroczna Phoenix"?


                                                   zdjęcie ze strony antyradio.pl

Za dwa tygodnie będzie miała premierę najnowszy film z uniwersum X-Men. Kampania promocyjna nie jest jakoś szczególnie intensywna. Są zwiastuny (zapowiadające powtórkę z "X-Men: Ostatni bastion") są plakaty, całkiem ładne zresztą. Według portalu filmweb.pl całkiem spore grono widzów ma zamiar obejrzeć film (ponad 20 tysięcy osób), pytanie brzmi tylko czy wybiorą się oni do kina czy raczej poczekają aż film wypłynie do Internetu i obejrzą go w domu. Ja sama na pewno pójdę do kina, choć gdyby ktoś mnie zapytał o najbardziej oczekiwane filmy nadchodzących miesięcy to nie byłoby wśród nich "X-Men: Mroczna Phoenix".


Uniwersum filmów X-Men stworzone przez wytwórnie Fox nie jest jakoś szczególnie bliskie mojemu sercu. Filmy o mutantach zaczęłam oglądać pięć lat temu, gdy byłam już wkręcona w filmy MCU. Spodobały mi się na tyle, ze kolejne odsłony serii śledziłam w kinie ("X-Men: Apocalypse", "Logan"), zainteresowałam się tez serialami anonimowymi z X-Men, a potem "Legionem" i The Gifted". Dobrze się to wpisywało w moje zainteresowanie historiami superbohaterskimi. Po tych kilku latach moja fascynacja X-Men niestety spadła. "X-Men: Apocalypse" nie było, moim zdaniem, najlepszym filmem. "Logan" z kolei podobał mi się bardzo, żałowałam, ze nie mogę go zobaczyć drugi raz na ekranie kinowym. Miałam możliwość wybrać się do kina dopiero w ostatnim dniu, gdy "Logan" był grany i opcji "w przyszłym tygodniu pójdę jeszcze raz na ten super film" nie było. I o tego czasu - od dwóch lat - tak jakby nic. Nowych animacji z X-Men nie ma, są tylko dwa, emitowane na przemian, seriale praktycznie nie powiązane z uniwersum filmowym. Dla mnie to za mało żeby podtrzymać moje zainteresowanie światem mutantów.


Premiera "X-Men: Mroczna Phoenix" była już dwa razy przekładana. Podobnie jak premiera "New Mutants". Z czego to wynika? Może studio Fox zdawało sobie sprawę, ze ich najnowsze produkcje o mutantach są niedopracowane? A może miało to związek z negocjacjami Foxa z Disney'em odnośnie sprzedaży swoich zasobów filmowych i serialowych (które Disney koniec końców odkupił)? Nie ma to większego znaczenia. Znaczenie ma to, ze widzowie czekają na nowe filmy z X-Men, a daty ich premier są przekładana. To nie wpływa dobrze na zainteresowanie widowni. Zwłaszcza, ze zwiastuny "Mrocznej Phoenix" zapowiadają kolejny konflikt miedzy Profesorem X, a Magneto i pozostałych mutantów miotających się miedzy nimi, a do tego wielkie niebezpieczeństwo przed którym X-Men musza obronić świat. Już widzieliśmy ta historie w pierwszej trylogii "X-Men"oraz w "X-Men: Pierwsza klasa" i "X-Men: Apocalypse". MCU potrafi wypuścić dwa, a nawet trzy filmy rocznie, teoretycznie wszystkie superhero, a praktycznie każdy z innymi bohaterami, z inna historia, w innym klimacie. Weźmy zeszłoroczne "Blacka Panther", "Avengers: Wojna bez granic" i "Ant-Man and the Wasp". Foxowi trochę to nie wyszło.


Doceniam zasługi "X-Men" i "X-Men 2" dla kina superboahterskiego. Bez tamtych filmów nie powstałoby MCU, ani DCEU, nie powstałaby cala masa świetnych filmów takich jak choćby "Spider-Man: Uniwersum". Jednak po kilkunastu latach gwiazda tego uniwersum gaśnie i upada. I wcale mi nie żal, ze po "X-Men: Mroczna Phoenix" i po "New Mutans", którego daty premiery nie znamy, uniwersum mutantów zostanie zamknięte. A za kilka lat otrzymamy reboot od Disneya, co do którego możemy mieć duże nadzieje.


Wracając do pytania z tytułu - kto czeka na najnowszą odsłonę "X-Men"? Ktoś z pewnością czeka. Ale bardzo wątpię żeby film okazał się takim przebojem jak choćby te mniejsze filmy MCU. I bardzo wątpię żeby fani długo rozpaczali gdy oficjalnie zostanie ogłoszony recasting naszych ulubionych postaci i restart uniwersum mutantów. Mi będzie tylko troszkę szkoda odtwórców ról Charlsa Xaviera i Ericka Lehnsherra bo w dużej mierze to oni utrzymywali ta serie na powierzchni. 



                                                 zdjęcie ze strony film.interia.pl 

1 komentarz:

  1. Hmm... Powiem tak. Ja jakoś nie jestem podekscytowana Mroczną Feniks, ale i tak wybiorę się do kina. Bardzo miło wspominam całą filmową serię z X-Menami i z sentymentu z chęcią przekonam się jak to wyszło Kinbergowi. Może akurat mu wyjdzie dobrze za kamerą. Tym bardziej zachęca mnie muzyka w wykonaniu Hansa Zimmera (!).

    Być może jest to powtórka z rozrywki, ale myślę, że w dobrych rękach może się to udać. Nie ma Wolverine'a, więc zastanawiam się jak ten film może się zakończyć.

    Nawiasem mówiąc bawi mnie trochę, że jak Spider-Mana rebootują już któryś raz to nikt nie ma pretensji, ale jak już X-Menów przepracowują to fala hejtu zalewa internet. Fascynujące :D.

    OdpowiedzUsuń