poniedziałek, 3 czerwca 2019

"Good omens" czyli anioł, demon i Armagedon


                                              zdjęcie ze strony premiere.fr


Ostatnio oglądam więcej filmów (zarówno w kinie, jak i na streamingu) niż seriali. Ale w ostatni weekend przysiadłam i obejrzałam nowa produkcję Amazon Prime Video - serial "Good Omens". Jeśli trochę interesujecie się fantastyką to może kojarzycie pierwowzór książkowy - powieść "Good Omens" N. Gaimana i T. Pratchetta.


Książkę "Dobry omen" czytałam chyba w liceum (nie pamiętam dokładnie kiedy, więc musiało to być dawno) i pamiętam tyle, że mi się podobała. W sytuacji gdy większość treści pierwowzoru zapomniałam do serialu podeszłam z otwartą głową. Widziałam jakieś materiały promocyjne i czekałam na ten serial ale nie na tyle żeby zapamiętać datę jego premiery. I gdy w piątek zorientowałam się, że "Good Omens" właśnie wyszło to nie planowałam poświęcać weekendu na jego oglądanie. Ale poświęciłam. Zaczęłam oglądać w nocy z piątku na sobotę, skończyłam w sobotę po południu.


Serial jest dość krótki - sześć odcinków po około pięćdziesiąt minut. I ogląda się go szybko. A jego największymi atutami są odtwórcy dwóch głównych ról - Michael Sheen grający anioła Azirafala i David Tennant wcielający się w demona Crowleya. Panowie mają rewelacyjną chemię między sobą i praktycznie każda ich wspólna scena skrzy się emocjami. Powiem więcej - wątek przyjaźni Crowleya i Azirafala jest najlepszym wątkiem tego serialu. W tle jest nadciągający koniec świata, zupełnie zwyczajny jedenastoletni Atychryst, Czterej Jeźdźcy Apokalipsy, młoda czarownica, która woli o sobie mówić, że jest okultystką oraz łowcy czarownic (cała dwuosobowa armia). Do tego oczywiście siły anielskie i demoniczne szykujące się do ostatecznego starcia. ale wszystko to wypada dość blado przy niezwykłej przyjaźni anioła i demona.


To dobry ten serial czy nie dobry? Dla mnie dobry. Cały humor jaki wnoszą Crowley (który w sumie nie jest taki zły i zamiast kusić ludzi woli słuchać Queen, rozbijać się swoim zabytkowym autem i jeść obiadki z przyjacielem) i Azirafal (którego bardziej niż wypełnianie woli Niebios interesuje jego bogato wyposażony antykwariat i elegancie stroje) wręcz rozświetla ten serial. Dostajemy też kilka wzruszających momentów - scena z Crowleyem w płonącym antykwariacie to złoto. Serial jest w gruncie rzeczy pochwałą tego co najlepsze w człowieczeństwie i zachwytem nad małymi, codziennymi przyjemnościami.


A wady? No są. Teoretycznie wiodący wątek nadciągającej Apokalipsy jest mało intersujący. Oczywiście pojawiają się ciekawe sceny czy postaci w tym wątku (Jon Hamm jako Gabriel jest rewelacyjny), aktorstwo jest na bardzo dobrym poziomie, a sam wątek jest zbudowany logicznie. Tylko jest taki no, do zapomnienia. Trzeba się też nastawić na to, że efekty specjalne są na poziomie seriali telewizyjnych i nie mówię tu o "Grze o tron",a raczej o superbohaterskich produkcjach stacji CW. Nie przeszkadzało mi to jakiś bardzo ale było widoczne. Dużo zależy od tego czego wy oczekujecie od serialu. Jeśli szukacie serialu, który będzie się przyjemnie oglądał i zostawi w waszym sercu uczucie ciepła to "Good omens" jak najbardziej się nada. Jeśli oczekujecie serialu wszechczasów, który zmieni wasze życie to sobie darujcie bo się zawiedziecie.


Ja lubię seriale po których robi się ciepło na serduszku. I bardzo lubię Davida Tennanta. Mam też pewien sentyment do twórczości Pratchetta i Gaimana, Myślę, że to dostatecznie tłumaczy mój entuzjazm wobec tego serialu. Polecam wam go sprawdzić, choć ze dwa odcinki. Może i was zachwyci historia niezwykłe przyjaźni anioła i demona, która uratowała świat przed Armagedonem.



                                    
                                                   zdjęcie ze strony liveforfilm.com

2 komentarze:

  1. David Tennant również świetnie się spisał w roli złoczyńcy Kilgrave'a w pierwszym sezonie Jessici Jones. To jest tak niesamowicie charyzmatyczny aktor, że z przyjemnością się go ogląda. Nawet jak gra największą żmiję :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, ogladalam JJ i pamietam Kilgrave'a. To ciekawa postac ale Tennant jako Crowley jest bardzo trójwymiarowy i bardziej przypadl mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń